Ziwerzęta Nocy - recenzja filmu na Strefie Trelaksu

Zwierzęta nocy – Tom Ford – PREMIERA (film)

Ziwerzęta Nocy - recenzja filmu na Strefie Trelaksu
Tytuł polski: Zwierzęta nocy
Tytuł oryginalny: Nocturnal Animals
Data premiery: 18.11.2016 (Polska), 2.10.2016 (świat)
Gatunek: Thriller
Reżyser: Tom Ford
Moja recenzja: „Zwierzęta Nocy” to adaptacja wydanej także w Polsce książki „Tony i Susan” autorstwa Austina Wrighta. Film, choć bardzo depresyjny, ma mocne i ważne przesłanie. Jest inteligentną rozrywką – kinem z którym zdecydowanie warto się zapoznać.

Główna Fabuła „Zwierząt nocy” rozgrywa się na trzech przeplatających się płaszczyznach narracyjnych.

W pierwszej z nich spotykamy główną bohaterkę całego filmu – Susan Morrow. Kobieta jest zamożną właścicielka galerii sztuki. Ma własny nowoczesny dom, rodzinę, karierę – jest niewątpliwie człowiekiem sukcesu. Jednakże od jakiegoś czasu cierpi na bezsenność.  Ma  coraz większe problemy z pracą – dręczy ją poczucie wypalenia zawodowego. Nie układa jej się także życie rodzinne – podejrzewa, że mąż ją zdradza. Postać ta, zdawać by się mogło na szczycie ludzkich pragnień, cechuje jednakże niezwykła apatia. Brak emocji i pogarda dla swojej pracy stają się nieodłącznymi cechami postawy Susan. Wszystko zmienia się pewnego dnia, gdy bohaterka dostaje w prezencie od  byłego partnera manuskrypt jego nowej powieści – tytułowe „Zwierzęta nocy”.

Drugi z wątków to świat przedstawiony w książce, która okazuje się być thrillerem o trzyosobowej rodzinie przemierzającej odludne drogi w Teksasie, zaatakowanej przez grupę sadystycznych wyrostków. Powieść powoduje rozbudzenie uczuć bohaterki które, mimo że od dawna uśpione, się w niej kryły. Ziwerzęta Nocy - recenzja filmu na Strefie Trelaksu

Podczas czytania lektury przenosi się ona do świata, w którym rodzina, złożona z matki i ojca łudząco podobnych do Susan i Tony’ego oraz z ich nastoletniej córki, wyrusza w podróż do Teksasu i zostaje napadnięta. Jako widzowie nie mamy bezpośredniego dostępu do książki. Na całość patrzymy oczami Susan. Jest to celowy zabieg dzięki któremu możemy bardziej utożsamić się z bohaterką. W tej płaszczyźnie narracyjnej bohaterów spotyka seria brutalnych wydarzeń.

Trzecie linia fabularna jest najtrudniejsza do sprecyzowania, choć to ona nadaje spójność całości. Stanowią ją niejako wspomnienia z przeszłości Suzan. Przywoływane w pamięci obrazy dotyczą najczęściej związku z Tonym, jak się okazuje – prawdziwą miłością jej życia. To właśnie dzięki tym wspomnieniom widz może wywnioskować, dlaczego takie, a nie inne wątki znalazły się w tytułowej powieści.

Na pierwszy rzut oka „Zwierzęta nocy” poprzez swoją skomplikowaną strukturę są trudnym do odbioru dziełem. Jednak reżyser podaje widzowi wszystkie rozwiązania na tacy, Wątki narracyjne jak się okazuje w klarowny sposób są od siebie oddzielone i nie przenikają się. Dzięki temu nie ma możliwości zarówno pogubienia się w fabule, jak i odczytu przesłania, którym niewątpliwie jest bezsilność wobec losu.

Techniczne wykonanie filmu stoi na najwyższym poziomie. Aktorzy dopasowali się do swoich postaci idealnie, bezbłędnie zresztą dobrano ich do przypisanych ról. Na wyróżnienie zasługuje Amy Adams jako melancholijna współczesna burżujka. Odgrywa swoja rolę bardzo dobrze, co jest nie lada sztuką ponieważ  jej postać nie budzi zbyt wielkiej, a można by nawet rzec żadnej sympatii. Świetną podwójna rolę zagrał również Jake Gyllenhaal – wrażliwego Edwarda oraz Tony’ego Hastingsa – postaci własnej książki.

Ziwerzęta Nocy - recenzja filmu na Strefie Trelaksu
Film wyróżnia również bardzo dobra ścieżka dźwiękowa. Napięcie w „Nocturnal Animals” buduje muzyka polskiego kompozytora Abla Korzeniowskiego i drobiazgowy montaż Joan Sobel. Tak jak w powieści czytanej przez Suzan, to właśnie dźwięki i gest zapoczątkowują zmianę planów w rzeczywistość. Dźwięki te są perfekcyjnie dobrane i budują niepowtarzalny klimat.

Podsumowując, film porusza równie ważną co smutną cześć naszego życia – nieodwracalność wyborów. W każdym rozmyślaniu Suzan emanuje jej bezradność, wobec nie tylko sytuacji w rodzinie czy pracy, ale bezradność wobec całego życia. Nie mogę zbyt wiele napisać o zakończeniu, żeby nie zepsuć wam oglądania tego wartego uwagi dzieła, natomiast muszę napisać, że jest to film niezwykle depresyjny. Zdaje się, że w rezultacie działań nie ma nic więcej prócz cierpienia, jest to jednak tylko kolejna warstwa przesłania. Film jest o tyle trudny do zrecenzowania, że każdy widz może z niego wynieść troszkę inny morał. Dlatego gorąco polecam obejrzeć i przekonać się o jego wartości samodzielnie.

 

Moja ocena:
recenzja ksiażki na StrefieTrelaksu
Jest to to bardzo dobre, ale trochę depresje kino. Polecam każdemu. Warto poświecić czas by zapoznać się z tym tytułem.

A Wy? Mieliście już okazję obejrzeć „Zwierzęta Nocy”? Jak podobała wam się postać Suzan?

  • wszystko co czytam

    Muszę obejrzeć 😉

  • GirlOn Fire

    Świetna recenzja, i dobry pomysł z tymi zdjęciami. Czekałam jak ktoś zrobi taki styl na blogu 🙂
    W dwóch momentach pomyliłaś imiona bohaterów: Edward to były mąż Susan, a Tony to główny bohater powieści, i żona Tony’ego to nie miała na imię Susan.

    • Pomyliłem 🙂 masz rację, zaraz poprawię. Bardzo się cieszę, że ci się podoba