Zanim się pojawiłeś - recenzja książki na Strefie Trelaksu

Zanim się pojawiłeś – Jojo Moyes (książka)

Zanim się pojawiłeś - recenzja książki na Strefie Trelaksu
Tytuł polski: Zanim się pojawiłeś
Autor: Jojo Moyes
Ilość stron: 382
Wydawnictwo: Świat Książki
Moja recenzja: Dziś, podczas czytania książki „Zanim się pojawiałeś” byłem przekonany, że czeka mnie banalne, optymistycznym i infantylne zakończenie. Myliłem się bardzo. Naiwnym było uważanie, że autorka nie jest w stanie mnie zaskoczyć. I choć tematyka nie jest innowatorska, a fabuła wielokrotnie czerpie z cieszącego się ogromną popularnością filmu „Nietykalni” to czuć jednak świeżość. Zostałem zaskoczony i to bardzo pozytywnie!

„Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da.”

W książce tak jak i w życiu, zdarza się, że pewien stały rytm, rutyna zostaje przerwana nagłym wydarzeniem. Przypadek wywraca wszystko do góry nogami. Kiedyś żyjący pełnią życia, odnoszący sukcesy, spełniający wszystkie marzenia i zachcianki, Will Traynor zostaje sparaliżowany od szyi w dół. Pewnego dnia bardziej zrządzeniem losu niż swoją nieostrożnością wszystko to co cenił, sprawność i możliwość pokonywania własnych barier, zostało mu odebrane poprzez tragiczny wypadek. Will od tej pory ma tylko jeden cel. Nie chce dłużej żyć takim życiem – żyć połowicznie, nie chce być zależny od innych. Ma zamiar zakończyć swoje cierpienia. Jego rodzina jednak nie może się z tym pogodzić. Wszyscy próbują odwieść go od tak drastycznej decyzji jaka jest eutanazja. Robią co tylko w ich mocy, aby syn zmienił zdanie.

„Nie krytykuj czegoś, zanim nie spróbujesz.”

W akcie desperacji zatrudniają nowa opiekunkę Lou Clark. Lou jest niedoświadczoną, naiwną i bardzo roztargnioną, ale pełną życia i poczucia humoru dziewczyną. Jest zdesperowana, ponieważ straciła pracę w kawiarni „Bułka z masłem”, a jej zarobki były bardzo ważnym dochodem, który pomagał rodzinie wiązać koniec z końcem. Nie wybrzydza w ofertach i pomimo braku doświadczenia przyjmuje pracę opiekunki.
Zanim się pojawiłeś - recenzja książki na Strefie Trelaksu

Co oczywiste, jest pełna obaw i strachu o to czy sobie poradzi i czy nie zawiedzie swojej rodziny. Z początku relacja Willa i Lou jest minimalistyczna i wszelka interakcja ograniczona praktycznie do zera, jednak z biegiem czasu wszystko się zmienia…

Historia jest opowiadania w znacznej części z poziomu protagonistki. Dzięki temu zabiegowi czytelnik może jeszcze bardziej utożsamić się z bohaterką i polubić ją. Wydarzenia przedstawione w książce nie są opowiedziane wymyślnym i górnolotnym językiem, tak jak i górnolotnym językiem nie posługuje się Lou. Przedstawiona opowieść z pozoru dziwacznej młodej kobiety wciąga i zaciekawia. Szkoda jednak, że cała książka nie jest napisana z poziomu Lou. Wprowadzenie przez autorkę różnych narratorów na kilku kartkach powoduje mieszanie się punktów widzenia, pewną nieskładność i chaos. Nie ubogaciło to w moim odczuciu historii. Niuans ten jednak nie wpływa na pozytywny odbiór całości.

„Może pomyślała pani, że mógłbym dołączyć do jakiejś internetowej grupy wsparcia dla paralityków? Stowarzyszenie Cała Naprzód? Wesoły Klub Dwóch Kółek?”

Pomimo ogromnego tragizmu, nie jest to historia pełna jedynie łez i cierpienia. J. Moyes udała się niełatwa sztuka połączenia bardzo poważnej i trudnej tematyki, jaką jest niepełnosprawność i prawo do eutanazji, z lekkim stylem pełnym szczerego humoru. Książka obfituje wręcz w komizm, czytając ją trudno jest się nie roześmiać. Taka kombinacja jest ryzykowna, bo grozi stworzeniem niesmacznej albo sztucznej historii. Pisarce udało się jednak świetnie to połączyć tworząc wyjątkowe dzieło.

Zanim się pojawiłeś - recenzja książki na Strefie Trelaksu
Autorka poprzez przedstawioną historię stara się uświadomić czytelnikom jak ważna i nieoceniona w naszym życiu jest obecność drugiego człowieka. Jak cenna jest każda chwila z drugą osobą. Jak silne jest połączenie bratnich dusz. Jest również drugi morał. Bardziej kontrowersyjny. Mówiący o tym, że każdy z nas powinien mieć prawo wyboru i decydowania o samym sobie niezależnie od tego jakie życie wiedzie.

Spotkałem się z opinią, że książka jest raczej babskim czytadłem. Nie mogę się z nią zgodzić. Mnie zachwyciła i polecam ją z czystym sumieniem. Nie mogę jednak napisać, że płakałem jak bóbr. Owszem wzruszyłem się, książka pobudziła mnie do myślenia, jednak odnalazłem w książce bardzo dużo humoru, co trochę stłumiło końcowe przygnębienie.

Moja ocena: recenzja ksiażki na StrefieTrelaksu Bardzo dobra książka dramatyczno-romantyczna z wieloma humorystycznymi akcentami. Polecam każdemu. Bardzo wciąga!

Jeżeli po przeczytaniu tej recenzji chcielibyście przeczytać tę książkę to macie świetną okazję. Bo to właśnie „Zanim się pojawiłeś”  jest do wygrania w organizowanym przeze mnie konkursie (więcej informacji tutaj).

A Wy? Czytaliście już „Zanim się pojawiłeś”? Jak Wam podobała się postać Lou?