21

Szeptucha – Katarzyna Berenika Miszczuk (książka)

Szeptucha - recenzja Tytuł polski: Szeptucha
autor: Katarzyna Berenika Miszczuk
ilość stron: 352
wydawnictwo: W.A.B.
moja recenzja: Witajcie w alternatywnym świecie, Polsce, w której Mieszko I nie przyjął chrztu, Piastowie – a dokładniej Mieszko XII – wciąż rządzą na tronie, a nasz kraj, jest królestwem jednym z najpotężniejszych w Europie.

Autorka „Szeptuchy”, Pani Katarzyna Berenika Miszczuk, jest już dość dobrze rozpoznawana na rynku wydawniczym w naszym kraju. Pisarka została w przeszłości nominowana do Nagrody Nautilus, będącej corocznym plebiscytem czytelników na najlepszy polski fantastyczny utwór literacki. W Jej życiorysie niesamowity jest fakt, że debiutancką powieść „Wilk” (2006) napisała w wieku piętnastu lat.  Można powiedzieć, że Pani Katarzyna cały czas szuka swojego miejsca w świecie książek, mocując się z rożnymi gatunkami. Wydała już zarówno literaturę grozy, sensacji, Thriller, powieść przygodową, fantasy jak i science fiction.

„Poczułam się głupio. Było mi przykro, że go uderzyłam. Na dodatek trafiłam w skroń. Mogłam mu zrobić krzywdę. Opuściłam rękę z latarką.
– Przepraszam – powiedziałam, odsuwając się.
– Nie szkodzi. Gdybym miał złe zamiary, i tak z łatwością bym się uwolnił i cię złapał. Niemniej jednak to dobrze o tobie świadczy, że chociaż usiłowałaś się bronić.
Przestało mi być przykro, że go uderzyłam.”

Wracając do książki. Szeptucha jest pierwszą częścią nowego cyklu pisarki: „Kwiat Paproci”. Ale czym właściwie jest powieść? Przede wszystkim świetnie napisaną książką, w której akcja dzieje się w alternatywnym świecie – XXI-wieczną Polsce, wciąż rządzonej przez Piastów.

Główna bohaterka – Gosława Brzózka, zwana przez znajomych Gośką, po ukończeniu medycyny w Warszawie (autorka książki również jest po medycynie i pracuje aktywnie jako lekarka, więcej o autorce możesz przeczytać w autorskim wywiadzie pod tym linkiem) wybiera się do świętokrzyskiej wsi Bieliny w rodzinne strony matki na obowiązkową praktykę u szeptuchy. Szeptucha - recenzja książki Pani KAtarzyny Miszczuk

Wizja roku spędzonego na wsi nie napawa ją entuzjazmem (mało powiedziane), lecz wizja praktyk u wiejskiej znachorki (wiekowej już pani) zajmującej się zbieraniem ziółek i robieniem maści jest w jej oczach jeszcze bardziej przygnębiająca. Jedyną nadzieją na nie zmarnowanie tego roku jest szansa na poznanie chłopaka (protagonistka czuje się samotna, boi się, że niedługo zostanie ogłoszona starą panną). Nie pomaga fakt, że nowoczesna jest niewierząca, nie wierzy zarówno w bogów jak i  moc pradawnych obrzędów. Przecież na wsi wiara w znachorów, gusła, uroki i bogów jest najsilniejsza. Bohaterka jeszcze nie wie, że czeka na nią wspaniały romans i niesamowita przygoda…

Wielkim skarbem książki są liczne nawiązania do polskich tradycji przedchrześcijańskich i wierzeń naszych przodków. Mnogość starych słów, zapomniane już nazwy przedmiotów, nieużywane obecnie imiona, wymarłe zawody, czy stare baśnie i  legendy, na nowo pozwalają odkryć Polskę jako kraj Słowian. Czytając powieść natkniemy się na niejedną szeptuchę, żercę czy utopca. Jest to kolejna po Wiedźminie książka odkrywająca jakby na nowo przed czytelnikiem bogactwo słowiańskiej kultury i historii. Cieszą również swojsko brzmiące nazwy miejscowości. Wszystko to buduje niepowtarzalną atmosferę i klimat w jakim przyszło żyć protagonistce. Książka pobudza również czytelnika ku refleksji. Podczas czytania łapałem się na rozmyślaniach typu: „czy Polska rzeczywiście mogłaby tak wyglądać, gdyby Mieszko nie przyjął chrztu?”.

„Nasz władca, na szczęście całkiem rozgarnięty, dobrze włada olbrzymim krajem. Nawet udało mu się podpisać pakt o nieagresji z Mocarstwem Rosyjskim. Oni nie mają już cara. Bardzo inteligentnie obalili go jakiś czas temu i teraz dostają za swoje. Podatki takie same plus nie można już pędzić samogonu, bo prezydent zakazał.”

Szeptucha - recenzja książki Pani KAtarzyny Miszczuk Język książki, pomimo wielu trudnych, bo zapomnianych już wyrazów jest zaskakująco przejrzysty, wręcz lekki. Przyjemnie czyta się rozdziały ułożone w sensowną całość – widać że są dobrze zaplanowane i przemyślane.Styl oddziałuje na wyobraźnie czytelnika.Bardzo brakuje mi tego we współczesnych książkach, tej łatwości w wyobrażaniu sobie opisanych krain.

To właśnie dzięki lekkości pióra pisarki z łatwością możemy ujrzeć oczami duszy piękny i potężny kraj Polan, w którym „bezrobocie jest prawie zerowe”.

Niektórych zmartwię, innych pewnie ucieszę stwierdzając, że książka nie jest czystą powieścią fantasy, ale po części komedią, romansem, przygodą i horrorem. W piękny sposób odzwierciedla poszukiwania tego własnego, jedynego gatunku u pisarki. Wydawać się może że taka mieszanka nie morze się udać, zbyt wiele warunkowy w jednym dziele z góry skazane jest na stworzenie niestrawnego bubla, ale autorka łamie ten schemat wychodząc naprawdę zgrabnie obronną ręką z kłopotów.

Jeszcze parę słów  na temat wydania. Okładka jest bardzo piękna z wypukłym kwiatem paproci tworzy bardzo dobre wrażenie estetyczne. W środku (okładka od wewnątrz) mamy niespodziankę w postaci recept na: „parchy wszelakie” i  „wszelkie bolaki”, co jest naprawdę miłym i rzadko spotykanym ukłonem w stronę czytelnika. Papier nie jest niestety najlepszy (pewnie znacznie zwiększyłby cenę książki). Ogólne wrażenia  estetyczne – super! Szeptucha - recenzja książki Pani KAtarzyny Miszczuk

„Pasujesz do swojego konia – palnęłam rozpaczliwie, byle tylko zmienić temat.
Od razu pożałowałam swoich słów. A jednak istnieją granice poniżenia, których jeszcze nie przekroczyłam.
– Słucham? – zdziwił się.
– Chodzi mi o to, że obaj jesteście potężni – brnęłam dalej.
– Dobrze, przyjmę to jako komplement.”

Podsumowując  powieść Katarzyny Bereniki Miszczuk wspaniała, zwariowana wręcz przygoda po świecie słowiańskich mitów i legend. Pełna humoru i dowcipu potrafi przykuć czytelnika na wiele godzin. Nie brak też poważnego morału którym niewątpliwie jest pytanie o poczucie przynależności kulturowej i zachowanie własnych (w naszym polskim przypadku słowiańskich) tradycji i zwyczajów (niejednokrotnie zastanawiam się nad tym, czy wszystkie tradycje musimy na siłę importować z zachodu – np. halloween czy black friday). Czy wszystko co naturalne trzeba zabetonować? Czy wszystko co zielone i pachnące trzeba spalić. Czy wreszcie nie powinniśmy bardziej dbać o swoją kulturę i własne tradycję tak lokalne jak i w skali kraju?

Książkę można polecić każdemu niezależnie od wieku i ulubionych gatunków literackich. I oczywiście z niecierpliwością czekam na kontynuację (recenzję Nocy Kupały znajdziesz tutaj), życząc po drodze Pani Katarzynie wielu sukcesów i nagród.

Moja ocena: aa Polecam wszystkim niezależnie od wieku.

A Wy czytaliście już Szpetuchę? Co sądzicie o głównej bohaterce Gosi i jej „romansie”?