Rachunek- recenzja książki na Strefie Trelaksu

Rachunek – Jonas Karlsson (książka)

Rachunek- recenzja książki na Strefie Trelaksu  
Tytuł polski: Rachunek
Autor: Jonas Karlsson
Ilość stron: 192
Wydawnictwo: Znak literanova
Moja recenzja: Miałem dziś okazję przeczytać jedną z najbardziej absurdalnych książek jaka w moim odczuciu została wydana w tym roku. Rachunek Johansa Karlssona, bo o nim mowa, jest książką niezwykłą. Naładowaną absurdem i ironią do ostatniej strony. Na szczęście całość jest doprawiona dużą dawką humoru, który umożliwia swobodne czytanie.

Głównym bohaterem książki jest prawie trzydziestoletni samotnik. Na co dzień pracuje w wypożyczalni filmów na połowę etatu, ale to mu wystarcza. Nie ma większych zobowiązań. Wynajmuje mieszkanie. Nie ma samochodu, czy dziewczyny. Jego jedynym przyjacielem jest Roger, który tak jak on pracuje w wypożyczalni filmów.

„Nie ma nic za darmo, nawet szczęście ma swoją cenę.”

Pewnego dnia odnajduje w stosie korespondencji rachunek na swoje imię i nazwisko opiewający na kilka milionów koron. Uważa, że z pewnością jest to pomyłka, jednak kiedy otrzymuje ponaglenie do zapłaty z naliczonymi odsetkami zaczyna rozumieć, że nie wszystko jest żartem. Odwołania na niewiele się zdają. Mało tego weryfikacja wykazuje błąd w obliczeniach i ostatecznie suma zostaje podwojona. Powstaje więc pytanie: skąd tak wysoka kwota i z czego ją zapłacić?

Olbrzymia suma do zapłaty w przypadku bohatera wynika z przeżytych doznań, a zwłaszcza z poczucia spełnienia. I właśnie w tym miejscu ujawnia się jest główne przesłanie książki. Fakt, że można być szczęśliwym bez wielkiego majątku, rodziny i pracować w zawodzie nie cieszącym się powszechnym szacunkiem. Drobnostki z powszedniego szarego wręcz życia takie jak „poruszanie palcami stopy w ciepłych promieniach słońca wpadających przez okno” są wyceniane znacznie drożej niż luksusowe samochody czy jachty. Zdrowie jest więcej warte niż pieniądze. Jedna chwila miłości więcej niż wszystkie luksusy.
74_jonas-karlsson

Cała historia brzmi niewiarygodnie? I słusznie. Dawno nie czytałem nic tak mocno podszytego ironią, tak pełnego absurdu dzieła. Jednak na całe szczęście jest to absurd bardzo lekki z ogromnym poczuciem humoru który powoduje, że podczas czytania uśmiech sam pojawia się na twarzy. Rachunek czyta się zadziwiająco przyjemnie i szybko. Jest to książka tak na jedną godzinkę, czy dwa spojrzenia w okno w ramach relaksu dla oczu.

„Tak samo, jak nie chcemy cały czas jeść słodyczy…
nie chcemy też unikać niepowodzeń.
W gruncie rzeczy musi istnieć pewien opór,
żebyśmy umieli cieszyć się małymi rzeczami.”

Książka Karlssona zmusza do wielu przemyśleń dotyczących naszej codziennej egzystencji. W nietypowy i niezwykle ciekawy sposób ukazuje miarę jaką liczymy nasze szczęście. Zwraca naszą uwagę na to co w naszym życiu wspaniałe i piękne choć z pozoru małe. Na to o czym na co dzień bardzo łatwo zapominamy i na co stajemy się z biegiem czasu zbyt obojętni: uśmiech na twarzy, dobre słowo, pozytywne relacje z innymi ludźmi, spokój ducha. Na to co w ostatecznym rozrachunku tworzy bajoński rachunek…

Podsumowując, „Rachunek” w moim odczuciu jest bardziej dłuższą przypowieścią z morałem niż pełnowymiarową książką. Mimo małej ilości słów autor bez zbędnego filozofowania próbuje z zaskakująco pozytywnym skutkiem przedstawić własną definicję szczęścia. Szanuje czytelnika i nie daje mu jak na tacy jednoznacznej odpowiedzi, lecz subtelnie podkreśla to na co warto zwrócić uwagę, by życie nie przeciekało niedocenione przez palce. Całą sztuką w tej książce jest  przekroczenie granicy absurdu, a z drugiej strony złagodzenie go humorem tak by dało się ją strawnie czytać. Zdecydowanie jest to jedno z lepszych dzieł, które przeczytałem w tym miesiącu.

Moja ocena: recenzja ksiażki na StrefieTrelaksu Polecam wszystkim chcącym zatopić się na krótką chwilę w świecie ironii i absurdu, ale i pysznego humoru.

Jeżeli po przeczytaniu tej recenzji chcielibyście przeczytać tę książkę to macie świetną okazję. Bowiem to właśnie „Rachunek” Jonasa Karlssona  jest do wygrania w organizowanym przeze mnie konkursie (więcej informacji tutaj).

A Wy? Gdybyście mieli otrzymać rachunek za szczęśliwe życie to na jaką kwotę by on opiewał?

  • Aleksandra Sokolik

    Może nieco absurdalna , niemniej jednak fantastyczna książka pozwalająca na przemyślenia nad własnym życiem. Lektura, która zmusza do określenia własnej definicji szczęścia. Gorąco polecam.