Nowy Początek - recenzja filmu na Strefie Trelaksu

Nowy początek – Denis Villeneuve – PREMIERA (film)

Niwy Początek - recenzja filmu na Strefie Trelaksu
Tytuł polski: Nowy Początek
Tytuł oryginalny: Arrival
Data premiery: 11.11.2016 (Polska) 1.09.2016 (świat)
Gatunek: Thriller
Reżyser: Denis Villeneuve
Moja recenzja: Nowy początek stanowi filmową adaptację opowiadania „Historia twojego życia” autorstwa Teda Chianga. Jest dziełem bardzo interesującym, bowiem wychodzi z utartego już schematu zbrojnej inwazji kosmitów, pełnej strzelanin i wybuchów, przenosząc akcent na reakcje i postępowanie ludzi w obliczu tej niecodziennej sytuacji.

Historia zaczyna się pewnego dnia, gdy tajemniczy obiekt z kosmosu, budzący swoim kształtem skojarzenia z cygarem zawisa nad ziemią. Po pewnym czasie okazuje się, że obiekt ten nie jest sam, i że aż 12 statków kosmicznych ląduje w różnych miejscach ziemi nawiedzając m.in. USA, Chiny, Rosję i Europę. Oczy całego świata skierowane są na pojazdy, wyczekując jakiejkolwiek reakcji, która może zdecydować o pokoju lub międzygalaktycznej wojnie. Wojsko postanawia zwerbować wybitną specjalistkę lingwistyki, doktor Louise Banks oraz matematyka Iana Donnelly’ego do pomocy w nawiązaniu komunikacji z przedstawicielami obcej cywilizacji. Louise rozpoczyna jak się okazuje niezwykle trudną próbę nie tyle zrozumienia języka przybyszów, co odszyfrowania ich prawdziwych zamiarów…

„Nowy początek” mimo, że jest filmem o przybyszach z kosmosu, wychodzi poza kanon i nie przedstawia prawie w ogóle scen z licznymi efektami specjalnymi, strzelanin z kosmitami czy wybuchów statków kosmicznych. Nowy Początek - recenzja filmu na Strefie Trelaksu

Oglądałem już kilka filmów Villeneuve’a (swoją drogą wybitnego reżysera nagrodzonego m.in Oscarem za „Pogorzelisko”) i stwierdzam, że on już tak po prostu ma. W filmach swojej produkcji przedstawia za każdym razem obraz w którym to efekty specjalne, o ile w ogóle są, służą lepszemu przedstawieniu i niejako dopieszczeniu fabuły, a nie odwrotnie. Mnie taki sposób przedstawiania filmów sience-fiction bardzo się podoba. Dzięki temu wyobrażenia i fantazje widza mogą przejść na zupełnie inne tory.

W filmie najbardziej zirytował mnie pomysł uczenia kosmitów, którzy przypomnijmy z założenia nigdy wcześniej nie mieli nic wspólnego z jakimkolwiek językiem ludzkim, kilku bardzo trudnych słów, w dodatku na raz. Co jeszcze bardzie irytujące wszyscy specjaliści w filmie uznali to za bardzo dobry pomysł. Może trochę przesadzam, w sumie to nie jestem lingwistą. Osobiście jednak podszedłbym do takiej nauki zupełnie inaczej. Choć to w mojej opinii był to strasznie niedorzeczny pomysł, odwrócił moją uwagę od fabuły tylko na chwilę, nie psując mi całościowego obrazu filmu.

Film jest bardzo dobrze nakręcony. Muzyka nadaje przedstawionym obrazom specyficznego klimatu i pomimo swojej oryginalności (mistyki) jest miła dla ucha. Nie jest to jednak coś do czego warto wracać poza filmem. Przedstawione w scenach krajobrazy są wręcz niesamowite i cieszą oko. Dobrze przemyślana jest też praca kamery, która powoduje, że pomimo wolego rozwoju akcji napięcie nie opada, a wręcz rośnie.

Spośród aktorów na wyróżnienie zasługuje Amy Adams grająca główną bohaterkę – Louise Banks. Gra bardzo wyrazistą postać, przez co musi umiejętnie posługiwać się emocjami. Bardzo dobrze jej to wychodzi – całą kreacja nie jest ani przesadzona, ani zbyt sztywna. Jest subtelna. Taka jaka ma być postać w którą się wciela.

Z pozoru ten prosty film o kosmitach  posiada jednak (a może na szczęście?) drugie dno. Nie jest tylko opowieścią o wizycie obcych na ziemi, lecz przede wszystkim historią o ludzkich słabościach i lękach, planach i marzeniach, decyzjach i skutkach. Pięknie opowiada  o tym jak w obliczu zagrożenia ludzie (choć nie wszyscy) potrafią się zjednoczyć, i pomimo tego, że nie zawsze potrafią poprawnie przewidzieć konsekwencje swoich poczynań stają ramię w ramię z przeciwnościami losu. Z drugiej strony film opowiada o tym jak słaby i krótkowzroczny może być człowiek, jak łatwo nim manipulować i jak mało potrafi on dostrzec. 

Nowy Początek - recenzja filmu na Strefie Trelaksu
W „Nowym początku” najbardziej zadziwiające jest to w jakim stopniu reżyser potrafi poprzez logiczne prowadzenie wątków przekonać widza do swoich racji.

Temat inwazji kosmitów, który jest przecież tak strasznie niewiarygodny,  zamienia się podczas seansu w sensowną ewentualność, do tego stopnia, że można stwierdzić, że przecież tak mogłoby naprawdę się zdarzyć. Wielkie uznanie dla reżysera za ten zabieg. Film nabiera przez to realności, dzięki czemu możemy przeżyć jeszcze głębiej wykreowaną historię.

Moja ocena:
recenzja ksiażki na StrefieTrelaksu
Nowy początek to bardzo dobre  połączenie gatunku science-fiction z dramatem. Polecam wszystkim nienastawionym na kosmiczną rozróbę.

A Wy? Mieliście już okazję obejrzeć „Nowy Początek”? Jak podobało wam się zakończenie filmu?