Dziewczyna z pociągu - recenzja ksiażki na StrefieTrelaksu

Dziewczyna z pociągu – Paula Hawkins (książka)

Dziewczyna z pociągu - recenzja ksiażki na StrefieTrelaksu Tytuł polski: Dziewczyna z pociągu
autor: Paula Hawkins
ilość stron: 328
wydawnictwo: Świat Książki
moja recenzja: Wstyd. Rozpacz. Strach. Manipulacja. Zemsta. Jedena trasa pociągu, wielki kocioł emocji. Wyobraź sobie, że uciekasz od teraźniejszości, od utraty pracy, domu, chłopaka. Uciekasz w alkohol, ale także będąc świadom swojego upadku, dna które osiągnęłaś, uciekasz w życie innych ludzi. W dodatku obcych Ci ludzi. A dokładniej w same tylko wyobrażenie o ich życiu. Czy to może być groźne? Czy taka ucieczka może w ogóle doprowadzić do czegokolwiek?

„Moje dobre anioły znowu przegrały, pokonane przez alkohol, przez kobietę, którą jestem gdy piję. Pijana Rachel nie dostrzega konsekwencji, jest albo przesadnie wylewna i pełna optymizmu, albo płonie z nienawiści. Nie ma przeszłości ani przyszłości. Istnieje tylko tu i teraz.”

Powieści kryminalne nie są moim ulubionym gatunkiem literackim. Co więc mnie skłoniło do przeczytania tego tytułu? Bardzo przyjazna opinia Stephena Kinga? Fenomen sprzedażowy? Nie bardzo. Nie raz już sparzyłem się na „światowych recenzjach”. Zdecydowałem się na Dziewczynę z pociągu ponieważ jest debiutem. Paula Hawkins miała w moich oczach czystą kartę. Chciałem wyrobić sobie o Niej opinię. Może trochę chciałem pobawić się w proroka i spróbować zgadnąć jak potoczy się jej literacka kariera? I szczerze powiedziawszy mile mnie zaskoczyła.

Fabuła powieści bez zbędnego spoilerowania przedstawia się mniej więcej tak: Młoda kobieta codziennie wsiada do pociągu relacji: Ashbury-Euston punktualnie o 8:04 i jedzie do pracy w Londynie. Każdego poranka, przez dokładnie 54 minuty, obserwuje mieszkańców wiktoriańskich domów, które dawno temu zbudowano wzdłuż torów kolejowych. Dziewczyna z pociągu - recenzja ksiażki na StrefieTrelaksu

 Jej szczególną uwagę przykuwa dom numer 15, należący do Jasona i Jess. Innych zaś specjalnie unika, aby nie zauważać szczęśliwego i spełnionego życia jego mieszkańców, które jeszcze nie tak dawno temu było i jej udziałem. Rachel, bo tak nazywa się główna bohaterka powieści, pewnego dnia dowiaduje się, że policja poszukuje zaginionej Jess. Od tej pory wszystko zostaje wywrócone do góry nogami, ponieważ kobieta staje się świadkiem w sprawie zaginięcia.

„Nie ma nic bardziej bolesnego i destrukcyjnego niż podejrzliwość.”

Co ciekawe autorka ukazuje historie z perspektywy trzech kobiet – zawsze w narracji  pierwszoosobowej co dodatkowo pozwala „wejść w skórę” bohaterek, których pozornie nic nie łączy: przytoczoną już Rachel, Megan i Anny. Czytelnik poznaje dzieje każdej z nich: na bieżące relacje składają się wydarzenia z przeszłości połączone z ciągiem bieżących myśli. W ten sposób pozwala na bardzo dokładne poznanie osobowości każdej z bohaterek: pustki Rachel, strachu Anny, złamanej miłości Megan. Odbiorca uczy się z czasem ich toku myślenia, poznaje ich obawy, a wraz z rozwojem akcji także to, kim naprawdę są i przed kim starają się tą prawdę ukryć.

Główna bohaterka jest opisana w prawdziwie mistrzostwie sposób. Na pierwszy rzut oka niepoczytalna, kłamliwa alkoholiczka, zrujnowana przez życie, zrozpaczona, całkowicie bierna – jednym słowem idealna ofiara. Jednak gdzieś pod tą powłoką, skorupą mającym odciąć ją od świata, znajduje się Rachel inteligentna, konsekwentna, z kamiennym sercem, co właściwie jest definicją zabójcy.

Miłośnicy logicznych zagadek jak również czytelnicy lubujący się w wartko rozwijającej się akcji będą (przynajmniej na początku) zawiedzeni. Wydarzenia nie dzieją się zbyt szybko. Jest to bardziej psychologiczny thriller niż detektywistyczny kryminał. Wiele w nim przemyśleń i spostrzeżeń opisywanych bohaterów. Dopiero podczas zaginięcia Jess akcja nabiera swoistego tempa. Każdą stronę zaczyna się czytać z coraz większym zainteresowaniem, podejrzewając o zbrodnie każdego, nawet boską interwencję.

„Jesteś jak te psy, te niechciane, które przez całe życie są źle traktowane. Kopiesz je i kopiesz, a one wciąż wracają, wciąż płaszczą się i merdają ogonem. Proszą, błagają. Mają nadzieję, że tym razem zrobią coś dobrze i wreszcie je pokochasz. Taka właśnie jesteś, prawda Rach? Jesteś psem.”

Dziewczyna z pociągu - recenzja ksiażki na StrefieTrelaksu Z ciekawostek, to doczytałem się, że książka ma zostać zekranizowana przez studio Dreamworks, które już wykupiło prawa autorskie do zekranizowania powieści. Jestem ciekawy czy film będzie w stanie oddać z jednej strony rosnące napięcie i lęk, a z drugiej pełne niepokoju, niejednorodnie chore wręcz, niepełne, bez składne myśli i zachowania alkoholiczki. Czas pokaże… (film już powstał jego recenzję znajdziesz tutaj).

Podsumowując, jestem bardzo zadowolony, że sięgnąłem po ten tytuł dając szanse debiutującej autorce. Okazało się, że Paula Hawkins jest pisarką która znakomicie potrafi budować atmosferę, świetnie bawi się słowem pisanym, bardzo dobrze radzi sobie z przedstawianiem ludzkiej psychiki. Jej bohaterowie są prawdziwi, niczym wyciągnięci  z życia i choć nie łatwo wprost się z nimi utożsamić, to już zdecydowanie prościej odkryć że w każdym z nas jest cząstka Rachel, Anny czy Megan.

Życzę Pauli Hawkins wielkiej światowej kariery, dalszych książek na miarę Dziewczyny z pociągu, bo potrafi oddać „to coś”, co trudno znaleźć gdzie indziej.

Moja ocena: aa Polecam wszystkim otwartym na nowości.

A Wy czytaliście już książki Dziewczynę z pociągu? Jak podobała wam się postać Rachel?